„W moim wczesnym dzieciństwie świat był prosty, wypełniony drobnymi, cennymi momentami. Pamiętam dziewczynkę w żółtej sukience, z jasnymi włosami spiętymi czerwoną opaską, która biegała po łące, zbierając mlecze i splatając z nich wianki. Cała sukienka była ubrudzona pyłkiem i sokiem roślin, a ja patrzyłam na nią z zachwytem, bo jej świat był pełen niczym nieskrępowanej, naturalnej swobody.
Wieczorami mama plotła mi warkocze, tak by włosy delikatnie falowały i układały się w miękkie fale. Ten prosty rytuał był moim azylem – chwilą, w której czułam się bezpieczna i otulona troską. Dotyk jej rąk na moich włosach uspokajał myśli i dawał poczucie łagodnej stabilności.
Czasem wracam myślami do tej dziewczynki i tych wieczorów z warkoczami. To wspomnienie jest ciepłe, spokojne i absolutnie beztroskie – delikatny obraz dzieciństwa, który chronię w pamięci niczym mały skarb”.
Choć w książce prowadzę Was przez swoje życie głównie szlakiem smaków i kuchni, to właśnie ta mała dziewczynka w żółtej sukience nauczyła mnie, czym jest prawdziwa swoboda i poszukiwanie życiowej harmonii.
Prace nad książką trwają. Zapraszam Was do przeczytania fragmentu „Kuchni balansu”.