Weszłam do Królewskiej Opery w Covent Garden i natychmiast poczułam się jak w innym świecie. Głębokie czerwienie loży, złocone ornamenty i aksamitne fotele sprawiały, że serce biło mi szybciej. Kupiłam srebrny zestaw – spodnie, torebkę i buty – wszystko, co mogło błyszczeć jak gwiazdy. To była chwila, w której kompleksy przestały istnieć, a w sercu zagościła odwaga.
Gdy pierwsze dramatyczne akordy „Upiora w Operze” rozlały się po sali, poczułam, jak moje kompleksy opadają. Skupiłam się na głosie Christine. W tej chwili przypomniałam sobie słowa Jane Austen:
„There is nothing like staying at home for real comfort” – Nie ma to jak pozostać w domu dla prawdziwego komfortu.
Zrozumiałam, że nie chodziło o fizyczny dom, lecz o poczucie bezpieczeństwa w sobie samej – w swojej kobiecości, pasjach i marzeniach. Prawdziwa kobiecość to umiejętność łączenia siły z delikatnością, perfekcji z fantazją i marzeń z rzeczywistością. Mogłam być gwiazdą nie tylko sceny, lecz i własnego życia – gotową kochać i być kochaną.
Prawdziwa kobiecość nie potrzebuje oklasków, by znać swoją wartość. Powyższy tekst to fragment mojej powstającej książki „Kuchnia balansu” – opowieści o tym, jak smakuje życie, gdy wreszcie odnajdujemy w nim własny rytm i spokój.